Psychologia, Rozwój

Poszukiwanie drugiej połówki siebie

Poszukiwanie drugiej połówki siebie

Poszukiwanie drugiej połówki siebieJako istoty czujące mamy wyjątkową tendencję do uzewnętrzniania potrzeb i opierania ich spełnienia na kimś lub czymś, co znajduje się poza nami. Wyrazem takiego podejścia jest choćby obiegowa fraza określająca partnera lub partnerkę, czyli „druga połówka”. Słowa mają wielką moc i oddziałują na podświadomość, przyjrzyjmy się więc bliżej temu terminowi i jego znaczeniu, co ułatwi dotarcie do źródła jego powstania, a także podjęcie świadomej decyzji na temat jego przydatności.

Pierwsze co przychodzi i wynika z tego terminu to wybrakowanie, niekompletność osoby która szuka swojej drugiej połowy. Ktoś taki nie jest w pełni samodzielny, potrzebuje kogoś, kto zapełni braki i wypełni pustkę. Co ciekawe, często wspomniane braki pochodzą z dzieciństwa i dotyczą rodziców, a w dorosłym życiu przybierają formę potrzeb skierowanych do osób o całkowicie innej roli. W tym momencie warto uświadomić sobie że dostaliśmy już wszystko, co jako dziecko mogliśmy dostać od rodziców i ten etap życia pozostaje zamknięty, teraz natomiast wszelkie niezaspokojone, często racjonalizowane przez dorosły umysł, potrzeby możemy spełnić wyłącznie sami. To właśnie element procesu dojrzewania, gdy stajemy w całkowitej odpowiedzialności za to co spotyka nas w życiu, za spełnianie swoich potrzeb, wybór życiowej ścieżki i pracę nad rozwijaniem swoich właściwości.

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że rodzimy się ze wszystkim, co jest nam potrzebne do szczęścia. To prawda, jednak później doświadczenia, szczególnie wczesne, powodują przykrywanie tego pierwotnego klejnotu różnymi zasłonami, nie pozwalającymi nam doświadczać radości, utrudniającymi dostrzeżenie własnej wartości, piękna we wszystkim i tego, czym moglibyśmy dzielić się ze światem. Pierwszy krok do złamania tego schematu to rozwijanie szczęścia niezależnego od partnera lub partnerki. Miłość to królewskie odczucie, pełne gracji, szacunku i radości, niedobrze jest więc doświadczać go jak żebrak, błagający by ktoś go pokochał, lub narkoman, który niemożność zniesienia samego siebie i swej wewnętrznej pustki potrzebuje kogoś, kto choć na chwilę pozwoli mu zapomnieć o wypartych uczuciach. Dobrze jest pozwolić sobie na samotność, na robienie czegoś tylko dla siebie, na zdrową dawkę egoizmu, który stanowi nieodłączną część drogi do siebie, poznania swoich potrzeb, predyspozycji oraz preferencji. Zewnętrzne relacje stają się wtedy nagrodą, wisienką na torcie, a nie celem samym w sobie, zaś samotność to piękne spotkanie z największym wsparciem i przyjacielem na ścieżkach życia, czyli samym sobą.

Kolejna rzecz wynikająca z określenia „druga połówka” to fakt że istnieje jakaś całość, która została podzielona, a więc dopóki nie odnajdzie idealnie pasującego, zagubionego fragmentu, pozostanie niedopasowana i niekompletna. Sugeruje to realność teorii bliźniaczych płomieni i poszukiwania osoby o cechach uzupełniających nasze własne. Praktyka pokazuje jednak, że często dobieramy się w pary na bazie własnych braków i deficytów, a wtedy druga osoba wskazuje nam obszary wymagające uwagi. Nie przekreśla to oczywiście szans na harmonijną relację, ukazuje jednak kolejna argument zadający kłam powyższym poglądom. Każda relacja może być szczęśliwa, dopóki dotyczy dwóch dojrzałych i odpowiedzialnych emocjonalnie osób, albo będących w świadomym procesie wykształcania tych przymiotów, dlatego też nad relacją warto jest pracować. Można wtedy zaobserwować wszystkie projekcje, potrzeby i zachowania, często przenoszone na partnera lub partnerkę, a także podjąć decyzję co z nimi zrobić. Jeśli pogrążymy się w przeświadczeniu że oto przed nami idealna druga połowa która sprawi że nasz ból i samotność się zakończą, to ściągamy na siebie kłopoty objawiające się w momencie upadku wszystkich projekcji, gdy obydwoje stajemy nadzy w prawdzie, która nie jest usłana różami, ale za to autentyczna.

Pokochać świadomie oznacza w pierwszej kolejności poznać, najpierw siebie, swoje mocne i słabe strony, potrzeby i preferencje, tak by móc równie dobrze poznać drugą osobę. Dostrzegając w niej człowieka ze wszystkimi tego konsekwencjami, widząc trudy życia, wady i zalety, autentyczną istotę ludzką pragnącą szczęścia i miłości, nawiązujemy głęboką relację, a jednocześnie zapoczątkowujemy coś, co zapewnia przepływ w relacji. Chodzi oczywiście o trudne rozmowy oparte na empatycznej komunikacji i szacunku, bez obwiniania, ale z dojrzałą gotowością do wzięcia odpowiedzialności za swój kawałek. Brak rozmów o tym co trudne, wstydliwe i brzydkie na ogół kończy się frustracją i stopniowym spłycaniem związku, bo wierzę że każdy z nas ma w sobie potrzebę autentycznej, głębokiej relacji opartej wyłącznie na prawdzie. Tutaj niezwykle ważny jest także szacunek do ograniczeń wynikających z mechanizmów obronnych, bo warto pamiętać o rolach w związku. Relacja to nie psychoterapia, a wsparcie nie poleca na wciąganiu w kolejne procesy bez zastanowienia czy druga osoba jest na to gotowa. Jeśli obie strony nie mają potrzeby naprawiania siebie nawzajem, w zdrowy sposób skupią się na sobie, by wspólnie dzielić nadmiar z owoców własnego, spełnionego życia, wtedy związek staje się wspaniałą, wspólną przygodą, a nie próbą wypełnienia niedoborów. Właśnie wtedy możemy zacząć kochać jak król, sprawiedliwy, wspierający, ale i posiadający adekwatne poczucie własnej wartości.

Powyżej sporo piszę o poznaniu siebie, proponuję więc na koniec drobne ćwiczenie. Poznanie siebie w kontekście powyższych rozważań jest kluczowe, by tworzyć udane relacje, a nie odgrywać cudze, np. rodowe, scenariusze. Owo rozpoznanie własnej istoty daje wolność wyboru, obraną z automatycznych reakcji, a opartą na mądrości, współczuciu oraz szacunku, jednak dotykanie tego co w nas bolesne to spore wyzwanie. Postarajmy się zrobić to metodą małych kroków, usiądź więc wygodnie, skup się na oddechu i pozwól by myśli oraz zjawiska płynęły nieskrępowanie. Przywołaj teraz do siebie trudne wspomnienie, które wywołuje w Tobie emocje. Przypomnij sobie jak najwięcej szczegółów związanych z tą sytuacją, kolorów, zapachów i kształtów, a potem trwaj w tym, koncentrując się wyłącznie na głębokim czuciu, bez potrzeby dokładania kolejnych historii, czy interpretacji. Obserwuj jak te wrażenia przemieszczają się, gdy zaczynasz poświęcać im uwagę. Powoli i z szacunkiem zagłębiaj się w te odczucia i pozwól sobie na wszystko, co pojawia się w międzyczasie – płacz, krzyk, czy trzęsienie ciała. Nie uciekaj od tego – to również jesteś Ty, walczący o uwagę, starający się najlepiej jak to możliwe. W pewnym momencie obserwowane wrażenia zaczną poruszać się jeszcze bardziej i zaczną płynąć po ciele wraz z Twoim oddechem. Gratulacje, właśnie uwolniłeś, odkryłeś i zdynamizowałeś emocję tkwiącą w Twoim ciele! Pogratuluj sobie, a im trudniejsza emocjonalnie była sesja, tym mocniej szukaj po niej ukojenia, docenienia i balansu. Nauka trwania w tym co trudne zwiększa naszą wrażliwość, ale również szczerość, przy okazji usprawniając przepływ komunikacji.

Życzę nam wszystkim abyśmy zawsze potrafili kochać po królewsku i rozmawiać konstruktywnie, nawet poprzez łzy, czy zaciśnięte zęby, gdyż nie ma większych nauczycieli od relacji, tych bliskich, głębokich i prawdziwych.

Zapraszam do lektury kolejnych artykułów, w których poruszę temat rozpoczynania od nowa, a także głębokich ran i ich znaczenia w rozwoju świadomości. Będzie wiele praktycznych wskazówek oraz ćwiczeń, a także sporo teoretycznych rozważań.

Autor o sobie:

Wiktor Badowski

Z powołania pracuję jako holistyczny terapeuta, oferując intuicyjny, autorski trening rozwijania dojrzałego człowieczeństwa w warunkach akceptacji oraz autentyczności, poprzez pracę z oddechem, głosem, ruchem i medytacją, w kręgu sprzyjającym otwartości i odnajdywaniu siebie w innych. Podczas ceremonii szczególną uwagę poświęcam konstruktywnemu wyrażaniu emocji oraz braniu za nie odpowiedzialności, pracując na równi z wewnętrznymi: cieniem i boskością. Stosowane przeze mnie techniki stanowią symboliczne i praktyczne połączenie wiedzy dawnej, plemiennej, szamańskiej, z najnowszymi odkryciami współczesnej psychologii – oba te podejścia doskonale się uzupełniają, pozwalając na odkrycie swoich wyjątkowych właściwości i wspierając w dzieleniu się nimi ze światem.